wtorek, 9 kwietnia 2013

Trzy


Dla mnie też niezbyt łaskawy był dzień.
Dla mnie też za długa zima i zła.
Dla mnie też los, cebula i krokodyle łzy.
Przestań wyć! Przestań wyć! Przestań płakać!



Do posłuchania



Wychodził z komendy kiedy usłyszał tuż za sobą 
-Olaf, wezwanie! Strzelanina była na Michajdy! Odwrócił się i spojrzał na Kajtka ze zdziwieniem. Przeczesał dłonią włosy i na moment zastygł w bezruchu. Przecież to ta ulica na której mieszka Majka. Poczuł przez moment jak przez jego ciało przebiega jakiś dreszcz niepokoju. Jeszcze bardziej zaniepokoił go fakt, że to ta sama kamienica, którą ostatnio często odwiedzał. Gdy przyjechali na miejsce, sanitariusze wyjmowali z karetki nosze, a kilku jego kolegów zabezpieczało dowody i odgradzało wejście do kamienicy żółtą taśmą, próbując rozgonić tłum gapiów.Wszedł do klatki i zamarł. W koncie stała Marta i płakała, każdy jej kolejny szloch odbijał się z głośnym echem w jego głowie. 
-Marta, co tutaj się stało?- zapytał z udawanym spokojem. 
-Jak to co?! Postrzelił ją ktoś! Ona musi to przeżyć! Zrób coś, proszę Cię!- krzyczała. Brunet miał wrażenie że zaraz twarz dziewczyny wybuchnie. Była purpurowa, a dodatkowo jej rude włosy potęgowały to całe zjawisko. 
-Marta, widziałaś kogoś? Kto to był?- zapytał znowu, już lekko zdenerwowany.
-Nie, jak wróciłam to jedna z sąsiadek już wzywała karetkę... a Ona była nieprzytomna. Wszędzie jest krew!- załkała. Dopiero w tej chwili Olaf spostrzegł że ubrania dziewczyny są z krwi. Zdjął szybko z siebie kurtkę i założył jej na ramiona. 
-Chodź- powiedział i szybko wyprowadził ją na zewnątrz. Podszedł do nich jeden z sanitariuszy drugiej karetki, która przyjechała później i zaprowadził ich do samochodu. 
- Zabiorę tą kurtkę, bo jest mi potrzebna, a Tobą tutaj się zajmą, dobrze?- zapytał, ale nie czekał na odpowiedź, szybko odszedł. Już chciał wchodzić do klatki kiedy w drzwiach pojawili się sanitariusze. Olaf wstrzymał na chwilę oddech, a jego serce zaczęło gwałtownie uderzać. Tak, to była ona. Leżała na noszach, nieprzytomna. Była przeraźliwie blada. Przed oczami stanęła mu scena ich ostatniego spotkania, kiedy kazał jej o nim zapomnieć, a teraz zobaczył ją w takim stanie i poczuł złość. Był zły na samego siebie.
-Co z nią?- zapytał ledwo wydobywając z siebie głos. Sanitariusz spojrzał na niego i pokręcił głową. 
- Nie za dobrze...- powiedział cicho, po czym dodał- Chłopaki, ruszać się, ona musi jak najszybciej trafić na stół!
Karetka odjechała, przez chwilę Olaf nie mógł dojść do siebie. Coś nim wstrząsnęło. 
-Ej co z Tobą? Wyglądasz strasznie.- Zauważył Kajtek wchodząc do klatki. 
-Kto jej to ku*** zrobił?- zapytał przejęty komendant stając za nimi tuż obok miejsca w którym przed chwilą leżała Majka.

***

Wyjechali windą na 6 piętro. Gdy drzwi się rozsunęły uderzyło go jasne światło, które dodatkowo odbijało się od białych kafelek i żółtych ścian. Wyszedł na korytarz i szukał wzrokiem Marty, która jechała razem z Majką do szpitala. 
-Komisarz Kajetan, kłaniam się. My w sprawie postrzelonej dziewczyny.- powiedział jego towarzysz zaczepiając młodą pielęgniarkę. 
-Teraz nie mogą jej panowie zobaczyć, trwa operacja.- powiedziała szybko i weszła do sali z której wydobywały się jakieś krzyki. 
-Jak ja nie lubię tej swojej pracy...-jęknął blondyn, siadając na krześle. Oparł głowę o ścianę i zamknął oczy. Olaf cały czas milczał, nic nie mówił. Nie potrafił wydobyć z siebie normalnego głosu. W jego gardle urosła jakaś gula. Z każdą próbą powiedzenia czegokolwiek głos mu się zwyczajnie łamał. W pewnej chwili zobaczył jakąś parę, wyszli z windy z drugiej strony korytarza. Wysoki postawny chłopak prowadził dziewczynę, która wtulała się w niego.
-To jest Marta, jej współlokatorka. Chodź- rzucił pośpiesznie i odszedł w ich stronę. Wiedział, że Kajtek zaraz do niego dojdzie.
-Marta... - zaczął niepewnie brunet podchodząc do nich. Poczuł że towarzysz dziewczyny dziwnie mierzy go wzrokiem- powiedz mi, wiesz co tam się stało?- zapytał z udawanym spokojem.
-Już Ci mówiłam...- usłyszał cichą odpowiedź, nie był to tym razem żaden wybuch złości i strachu, teraz Marta stała i wtulała się w ramię jakiegoś mężczyzny. Była dziwnie spokojna, a przynajmniej takie stwarzała pozory.
-Dlaczego wracała o tej porze sama?- zapytał Kajtek stając obok.
-Wracała z randki. Była z Markiem.- powiedziała rudowłosa, podnosząc głowę. Spojrzała na Olafa, chciała zobaczyć wyraz jego twarzy kiedy to powie. Zobaczyła na jego twarzy grymas  przez sekundę, może nawet mniej, ale jednak, zobaczyła.
-Jakim Markiem? Masz jego adres? Nazwisko?- zapytał brunet wyjmując notatnik z kieszeni kurtki.
- Marek Kozak, pracowała razem z nim kiedyś.
-Kajtek, jedziemy.- rzucił Olaf kierując się szybko do wyjścia.

***
Niestety, niewiele udało im się wyciągnąć od tego chłopaka. Uparcie twierdził, że odprowadził ją pod klatkę i tyle. Nie pomogły groźby i prośby. Olaf czuj jak narasta w nim napięcie, był zły, że nie wie dalej co tam się stało. Nie miał pojęcia kto jej to zrobił i dlaczego. Majka przecież była zawsze taką dobrą osobą i nikomu krzywdy nie byłaby w stanie zrobić. Więc dlaczego właśnie Ona? Wracali już na komendę spisać raport kiedy zadzwonił mu telefon. Dzwonił jeden z jego kolegów z pracy. 
- Ta Mała jest już po operacji, może się wybudzić za jakiś czas.
-Kajtek, jedziemy do szpitala czy na komendę spisać raport?- zapytał Olaf, oddychając poniekąd z ulgą. Skoro usłyszał, że jest już po operacji i że może wybudzi się za jakiś czas, to dodało mu to otuchy. Jednak starał się zabijać w sobie te myśli. Przecież nie musi się nią przejmować, była dla niego obcą osobą, skąd nagle te uczucia, strachu i niepokoju? 
-Na komendę mnie rzuć, spiszę raport, a Ty jedź już tam. Przywiezie mnie ktoś. Olaf coś czuję, że ta dziewczyna nie jest Ci obca, znasz ją?- zapytał jego towarzysz. Olaf spojrzał na niego z udawanym zdziwieniem. Już chciał coś powiedzieć, ale Kajtek znowu mu przerwał- Olaf, znam Cię. Widzę, że ruszyło Cię to, że to ją postrzelono. Znasz jej współlokatorkę. Boisz się o nią, a przedtem nic nie umiałeś z siebie wydusić, nawet słowa. Wiesz, że to może mieć wpływ na śledztwo? Kierujesz się emocjami. Na wrzeszczałeś na tego jej Marka, omal go nie pobiłeś.
- Kajtek skończ chrzanić!- warknął brunet naciskając pedał gazu- Jak będę miał Ci coś powiedzenia to ci powiem. A po drugie to nie jest jej Marek!
-Oj Olaf, uważaj na siebie i na tą sprawę. Jeśli chcesz znaleźć Tych drani to nie rób niczego na własną rękę. Najlepiej jednak byłoby gdybyś oddał tą sprawę komuś innemu. 
-Ku*** daj mi spokój. Wysiadaj.- warknął brunet zatrzymując się z piskiem opon pod komendą.

***

Czuł jak rośnie w nim napięcie. Bał się wejść do szpitala i przez dłuższy czas stał przed drzwiami. Usłyszał jak w jego kieszeni dzwoni telefon. Spojrzał na wyświetlacz, Asia dzwoniła już któryś raz, nie odbierał wcześniej. Z jednej strony był zajęty, z drugiej zaś nie chciał z nią rozmawiać. Jednak przełamał się i odebrał.
-Kochanie gdzie Ty jesteś?! Jest już 2 w nocy!- usłyszał piskliwy głos po drugiej stronie słuchawki.
- Mieliśmy strzelaninę, i prowadzę śledztwo. Teraz nie mogę przyjechać. Wrócę, ale nie wiem o której. Idź spać, śpij spokojnie i nie martw się o mnie.- powiedział  lekko udawanym miłym głosem. 
-Olaf, Kocham Cię. Martwię się o Ciebie!- powiedziała i wiedział, że zaraz posypie się cała lawina jej wyrzutów co do jego pracy, więc się rozłączył i odetchnął. 
W końcu przełamał się. Nie chciał jechać windą, by opóźnić wizytę na szóstym piętrze, więc udał się tam schodami. Idąc wspominał ostatnie spotkanie z Majką, kiedy to wymusił na niej obietnicę, że nie będą się już  spotykali. Sam sobie robił na przekór, jednak był z Asią, kochał ją. Z blondynką łączył go tylko seks, nic po za nim. 

***
Chodziła po korytarzu to w jedną to w drugą stronę. Co jakiś czas uderzała dłońmi w ścianę. Była przerażona i wściekła. Nie do końca wiedziała co ma zrobić. Czuła jak jej serce łomocze i nie potrafi przestać, jakby wpadło do jakiejś rzeki o rwącym prądzie i nie umiało się zatrzymać. 
-Marta, daj spokój. Nic teraz nie zrobisz. Usiądź, proszę Cię.- powiedział Adam patrząc na swoją dziewczynę. Widział jaka jest już zmęczona i jak bardzo się denerwuje. Wdział jej rozmazane od tuszu oczy, w których ciągle pojawiały się łzy. Nie potrafił jej pomóc, pierwszy raz nie potrafił jej uspokoić. Nie dziwił się jej, że jest taka zła. To czego dowiedzieli się przed kilkoma minutami było jakby gwoździem do trumny. 
- Ty skończony skurwisynie! Jak mogłeś jej to zrobić?!- zaczęła krzyczeć widząc Olafa, który zmierzał w ich kierunku. Adam wstał szybko i objął ją, ale wyrwała mu się, podeszła do policjanta i zaczęła go bić pięściami po klatce piersiowej i po twarzy. 
-Marta! Spokojnie! Co się stało?- zapytał zdziwiony tą całą sytuacją brunet. 
-Jak to co się stało?! Jeszcze mi powiedz, że nic nie wiedziałeś! Najlepiej unikać odpowiedzialności! -krzyczała rudowłosa, która odciągnięta przez blondyna stała w bezpiecznej odległości od Olafa. 
- Proszę Cię, powiedz mi co z Majką...- powiedział spokojnie widząc pielęgniarki i pacjentów, którzy obudzeni krzykiem Marty wyszli ze swoich sal.
- Straciła dziecko, wasze dziecko!- syknęła Marta, a jej purpurowa twarz nagle zrobiła się dziwnie blada. Olaf widział jak dziewczyna traci równowagę i przed upadkiem na podłogę ratuje ją tylko Adam, zaraz obok zjawiły się pielęgniarki. Zemdlała. Brunet stał i patrzył na tą całą sytuację, ale nie potrafił się ruszyć, ani pomóc. To co przed chwilą usłyszał sprawiło, że nagle coś w nim pękło. Zrobiło mu się gorąco, a ręce i stopy zaczęły drętwieć. Oddech przyśpieszył tak gwałtownie, że miał wrażenie że zaraz nie będzie mógł go złapać. Usiadł na krześle, rozpiął kurtkę i kamizelkę. Przed oczami przeleciał mu obraz uśmiechniętej twarzy.  Radosnej i spokojnej. Zobaczył jej błękitne tęczówki, które zawsze patrzyły na niego z taką czułością. Dopiero teraz poczuł że coś stracił. Uświadomił sobie jak wielki błąd popełnił i ile go będzie to kosztowało. Stracił dziecko i Majkę.

wtorek, 23 października 2012

Dwa

Do posłuchania

-Dlaczego nie ma herbaty?- zapytała Majka wychodząc z kuchni. Stanęła w drzwiach pokoju swojej współlokatorki i założyła ręce na piersiach. Marta podniosła na nią wzrok znad książki.
- Ty sobie chyba ze mnie jaja robisz?
- Nie nie robię! Pytam, dlaczego nie kupiłaś herbaty.- powiedziała chłodno Majka wodząc wzrokiem za rudowłosą, która odłożyła książkę i wstała gwałtownie.
-Majka!- krzyknęła- jesteś nie do zniesienia! Nie mogę już wytrzymać z Tobą. Przestań się wyżywać na innych za to co zrobił ten dupek! Zresztą doskonale wiedziałaś jaki był układ. Czepiasz się o głupią herbatę? To idź do sklepu i ją sobie kup! Zrób też inne zakupy, bo od dwóch tygodni tylko ja biegam po sklepach. - wrzasnęła Marta patrząc przyjaciółce prosto w oczy. Widziała, że blondynka wzdrygnęła się. Czekała, aż w jej oczach pojawią się łzy. Zdziwiła się. Majka nie płakała. Jej zawsze błękitne oczy teraz były szare i przeraźliwie smutne.
- Dobrze, więc idę na zakupy.- chłodno powiedziała blondynka zakładając na siebie płaszczyk. Już miała wychodzić gdy usłyszała za sobą - Zabierz torebkę.
Pośpiesznie wróciła do swojego pokoju, złapała wiszącą na drzwiach brązową torbę i wyszła.
Marta przez cały czas stała w korytarzu. Była bardzo zdziwiona, że Majka zareagowała z takim spokojem. Zazwyczaj wybuchała płaczem, gniewem bądź krzykiem. Tym razem nic z tych zdarzeń nie miało miejsca. Był spokój i chłód. Wiedziała, że sprawą jej smutku jest Olaf. Wielokrotnie próbowała rozmawiać z Majką, ale ta za każdym razem twierdziła, że nie chce. Nie tak to miało wyglądać. Marta też miała nadzieję, że ta znajomość skończy się inaczej.Teraz za wszelką cenę chciała dotrzeć do swojej przyjaciółki, która nagle zamknęła się przed całym światem.

***
Weszła cicho do mieszkania i odłożyła zakupy. Chciała szybko wymknąć się na spacer, chciała pobyć sama. Już miała otwierać drzwi gdy na korytarzu pojawiła się rudowłosa.
-A Ty gdzie?- zapytała spokojnie- Majka musimy porozmawiać.
- Nie chcę, nie mamy o czym.
- Mamy o czym, rozbieraj się. Idę nastawić wodę na herbatę, już ją kupiłaś, prawda?- zapytała zapobiegawczo Marta.
Kilka minut później siedziały w małej przytulnej kuchni. Na żółtej ścianie tuż obok szafki z kubkami wisiało ich wspólne zdjęcie. Fotografia która była wykonana w czasie ich półmetka, z czasów liceum. 
Podczas gdy Marta zajmowała się przygotowaniem ciepłego napoju, Majka usiadła na parapecie i patrzyła w dal.
- Co Cię gryzie?- zapytała spokojnie Marta podając przyjaciółce kubek gorącej herbaty. Majka zagryzła wargę i spojrzała na przyjaciółkę.
-Moja naiwność. Znowu się dałam. Powiedz mi, czy będę kiedyś szczęśliwa?- zapytała ze łzami w oczach.
-Hej! Mamy dopiero 22 lata! Cały świat przed nami, jeszcze przyjdzie dzień, że ze śmiechem będziesz wspominać ten.- odpowiedziała jej stanowczo rudowłosa siadając obok niej na parapecie.
- Majka, Olaf Cię skrzywdził. Wiem, to boli. Wiedziałaś do czego to może doprowadzić, wiem że wiesz. Jednak mimo wszystko rozumiem, że chciałaś skosztować czegoś innego. To zrozumiałe, też bym pewnie tak postąpiła. - zaznaczyła Marta. Przez chwilę obje milczały, rudowłosa przez cały czas miała nadzieję, że jej przyjaciółka coś powie.
-Nie było go kiedy go potrzebowałam, nie oglądaliśmy razem filmów, nie wymienialiśmy się poglądami, nie chodziliśmy do kina, nie mogłam się do niego przytulić od tak sobie, nie dał mi kwiatów, nie piliśmy razem herbaty, nie okazał mi ani odrobiny czułości, nie poszliśmy na spacer, nie mogłam obudzić się przy nim rano.
Rozumiesz? Seks i tylko seks. Było nam razem wspaniale, ale ja potrzebuję... potrzebuję tego wszystkiego. Potrzebuję miłości.
 ***

Siedziała przed laptopem już od kilku godzin. Cały czas pisała wywiad do gazety na temat wolontariatu. Była tak pochłonięta pisaniem że nie zauważyła, że już jest godzina osiemnasta.Na jej biurku leżało jedynie nadgryzione jabłko, kubek nie tkniętej kawy i kilka pustych kubków po herbacie. Gdy się zorientowała która godzina zerwała się z krzesła i wybiegła na korytarz.
-Marta!- krzyknęła zrozpaczona.- Nie mam się w co ubrać!- rudowłosa wychyliła głowę z łazienki i uśmiechnęła się do przyjaciółki .
-Jak to nie masz? Ubierz się ciepło i wygodnie, bo jesień już, pada deszcz i zimno jest.- odpowiedziała spokojnie.
-Łatwo Ci się mówi, ja dawno nie byłam z nikim na randce, nie wiem co mam ubrać.- jęczała Majka, miała potargane włosy i rozmazany tusz na policzkach. Nie minęło 10 minut, a jej strój na wieczorne wyjście był kompletny. Czarne rurki, brązowa tunika i do tego jasno brązowe botki.  Całość dopełniła także jasno brązowa skórzana kurtka, i żółty wełniany szal.
-Rozpuść włosy, i pomaluj się!- rozkazała Marta stojąc za blondynką.Widziała jak blondynka przewraca oczami i nerwowo nakłada na twarz puder. Wiedziała ile nerwów kosztowało ją to spotkanie. Jeszcze wczoraj wieczorem musiała namawiać ją na nie, gdyż Majka kategorycznie postanowiła, że spotykanie się z kimś odpada przez kolejne kilka lat. Była zrażona do mężczyzn. Nie chciała być zabawką, a według niej prawdziwi mężczyźni nie istnieją.

***
-Śliczna jesteś- zaczął niepewnie Marek stając w drzwiach mieszkania. Był wysoki, postawny. Miał szerokie ramiona. Majka spojrzała na niego z lekkim przestrachem. Znała go przecież nie od dziś, pracowała z nim przecież w czasie studiów w jednej z cieszyńskich restauracji. Wiedziała, że jest miły i sympatyczny. Był od niej starszy. Pracowali ze sobą jedynie kilka miesięcy, gdyż sama później rzuciła pracę, i zaczęła współpracować z przedszkolem, gazetą i udzielać się jeszcze bardziej charytatywnie. Uśmiechnęła się do niego niepewnie i zamknęła za sobą drzwi mieszkania. Chciała by ten wieczór pomógł jej samej na chwilę oderwać się od rzeczywistości, chciała choć na chwilę poczuć się prawdziwą kobietą adorowaną przez mężczyzn.
Tak też było. Marek przez cały czas ją adorował, uważnie słuchał, doradzał, wspierał. Dobrze się przy nim czuła, zapomniała na jakiś czas o swoich problemach. Sama się sobie dziwiła z jaką lekkością opowiadała mu o zajęciach w przedszkolu, o dzieciach. Jednak gdy na koniec spotkania chciał ją pocałować odskoczyła gwałtownie od niego.
- Przepraszam- szepnęła speszona. Nie czuła do niego nic, nie ciągnęła ją do niego żadna chemia. Widziała zawód na jego twarzy, mimo tego Marek nie dał po sobie aż tak poznać tego rozczarowania.
- Dziękuję za dziś- powiedział wesoło i czekał aż blondynka wejdzie do klatki.

***
Podekscytowana spotkaniem weszła do klatki i zamarła, coś jej się nie podobało. Było przeraźliwie ciemno, a gdy chciała zapalić światło to po chwili znowu gasło. Tak jakby ona je załączała, a ktoś inny gasił. Czuła jak jej ciało ogarnia strach. Niepewnie weszła po schodach na górę. Gdy była na drugim piętrze usłyszała jakieś głosy i szmery. Ponownie zapaliła światło, tym razem zgasło dopiero gdy pokonała kilka schodów.Niepewnie wchodziła dalej. Gdy dochodziła już na czwarte piętro zobaczyła pod drzwiami swojego mieszkanie dwóch postawnych mężczyzn. Ich twarze zakrywały szaliki, zawiązane pod same oczy. Już chciała się odwrócić i uciekać kiedy jeden z nich podbiegł do niej i szarpnął ją w swoją stronę. Chciała krzyczeć i zacząć wzywać pomoc, ale zakrył jej usta.
- To Ty jesteś tą panienką Olafa? Zresztą nie muszę pytać, skoro nią jesteś.- powiedział drugi napastnik. Majka czuła jej serce ze strachu bije jak oszalałe. Była przerażona.
-Przekaż mu, że to jeszcze nie koniec. Policzymy się z nim. - mężczyzna szeptał jej prosto do ucha. Czuła na szyi jego oddech. W powietrzu unosił się zapach tanich perfum zmieszany z zapachem papierosów. Majka czuła że zaraz zwymiotuje. Zaczęła się szarpać. Chciała żeby ją puścił, nie wiedziała co ma zrobić, a nic innego nie przychodziło jej do głowy.
-Spokojnie Maleńka.- powiedział jeden z nich, wyrywając jej torebkę. Po chwili zaczął zbiegać po schodach. Nagle Majka poczuła, że uścisk się zmniejsza. Mężczyzna puścił ją, zbiegł kilka schodów niżej. Odwrócił się i spojrzał na nią, w tej samej chwili szalik znajdujący się na jego twarzy spadł. Oczom dziewczyny ukazał się szyderczy uśmiech i kilkudniowy zarost. Nim się spostrzegła w jej stronę była wycelowana broń.
-Cholera, załatw to szybko!- zawołał  jego towarzysz znajdujący się kilka schodów niżej.
Majka usłyszała w tej samej chwili huk, a zaraz po tym silny ból. Strzelił. Upadła. Czuła rozrywający od środka ból. Dotknęła swojego brzucha. Pod jej palcami poczuła ciepłą lepką ciecz... Chciała zacząć krzyczeć, ale nie mogła wydobyć z siebie głosu. Czuła jak powoli opada z sił, czuła jak ogarnia ją senność.
Po chwili widziała ciemność...nie czuła już nic.

***
Tym razem rozdział dłuższy. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta, że zaciekawi go to opowiadanie. 
Jeśli to czytasz, to proszę pozostaw po sobie jakiś znak. Chcę wiedzieć czy mam dalej pisać, czy mam dla kogo:)


środa, 10 października 2012

Jeden

    
Dalej, powiedz mi biedna miłości co tam się stało
Nakarm się nadzieją z chudej piersi

Posępny ładunek jest pełny, więc zwolnij przy rozstaniu
Do posłuchania. 

       Podeszła do niego, stał przy oknie i patrzył w dal. Stanęła za nim, wsunęła mu dłonie pod ramiona i dotykając torsu przytuliła się do jego nagich pleców. Oparła czoło o jego kark i oddychała miarowo. Czuła się spełniona. Jej nagie piersi delikatnie drażniły jego ciało. Nagle mężczyzna poruszył się nerwowo.
- Nie możemy. Nie możemy się już spotykać.- westchnął i odsunął się od niej. W pośpiechu zaczął zbierać ubrania walające się po podłodze i zakładać je na siebie. Majka patrzyła na niego, wiedziała, że to tak się skończy. Nic jej nie obiecywał. Wiedziała doskonale, że jest z inną, że kocha Asię. Wiedziała, że łączy ich tylko przyjemność i czysty seks. Nie mogła się jednak mu oprzeć. Stwierdziła, że jej też należy się od życia trochę przyjemności. Weszła z nim w ten układ, który po kilku spotkaniach zaczął ją przerażać. Mężczyzna coraz bardziej zaczął jej się podobać, gdy go nie było w pobliżu, tęskniła. Gdy nie odpisywał na smsy, szalała, że coś mu się stało. Wiedziała doskonale w jak niebezpiecznym środowisku się obraca.
- Miałaś się nie zakochać, obiecałaś.- powiedział zapinając pasek w spodniach.
- Nie zakochałam się.- odpowiedziała stanowczo, choć w głębi serca wiedziała, że jest całkiem inaczej. Nie mogła mu tego wyznać, to byłoby nie fair. Umowa była inna. Podszedł do niej, dotknął jej nagich piersi, pocałował ją namiętnie. Majka na kilka sekund zamknęła oczy, chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, wiedziała że nie szybko nastąpi kolejna.
-Ubierz się. Odprowadzisz mnie do drzwi?- zapytał cicho podając jej wełnianą tunikę. Spojrzała na niego ze złością, zawsze to robił. Kochali się, a później znikał. Miała wrażenie, że ucieka. Chyba wcale się nie myliła. Czy męczyły go wyrzuty sumienia? Przecież zdradzał Asię. Majka westchnęła głośno, a on spojrzał na nią pytająco.
- Czy ty nie masz wyrzutów sumienia?- zapytała go upijając wino.
-Może mam a może nie. To nie twoja sprawa Maleńka. - rzucił wychodząc z pokoju. Na korytarzu potknął się o rozrzucone buty, które leżały tam od momentu gdy pośpiesznie zdejmowali z siebie ubrania.
- Cholera- syknął i wrócił do pokoju. Podszedł do biurka i zabrał z niego broń. Włożył ją za pasek w spodniach. Spojrzał szybko na Majkę. Podszedł do niej, odgarnął opadające jej na twarz blond włosy.
- To był ostatni raz, nie możemy już się spotykać. Nie mogę dać Ci tego czego oczekujesz. Obiecaj, że nie będziesz do mnie pisać.- powiedział, wymuszając tym samym na dziewczynie obietnicę.
-Obiecuję- szepnęła. Chwile później usłyszała tylko jak drzwi jej mieszkania zamykają się cicho.
Podeszła szybko do okna, by spojrzeć na niego. Miała nadzieję, że odwróci się i spojrzy na nią. Wiedział, że zawsze tam stała gdy wychodził. Tym razem jednak nie odwrócił się, wsiadł do samochodu i odjechał.
Nagle Majka poczuła jak wewnątrz niej coś pęka. Nie umiała tego opisać, serce zaczęło jej łomotać, a dłonie zaczęły się trząść.Usiadła na ziemi i nagle poczuła jak po jej policzkach płyną łzy. Zrozumiała jaka była naiwna. W głębi duszy, zgadzając się na ten układ miała nadzieję, że Olaf rozstanie się z Asią. Nadzieja jednak prysła. Miała nie cierpieć, jednak znowu nie wyszło.